Rozdział XI - czyli zakończenie

No cóż. To już chyba koniec tej historii. Nie odezwała się, ja też się nie odzywam. Chciała się bawić to niech się bawi. Mi to wyszło chyba nawet na dobre. Żeby nie myśleć o niej zacząłem robić różne nowości przy samochodzie. Kosztowne, ale przy okazji zrzuciłem 10 kg. Jeszcze drugie tyle chcę zrzucić. Najlepiej do października. Właściwie zostały mi 2 miesiące. Może się uda. Za jakiś czas może napiszę co u mnie, ale póki co żegnaj czytelniku. Dzięki za to, że byłeś ze mną do końca.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział IV - czyli jak to jest być sobą

Rozdział VII - czyli krótkie podsumowanie weekendu

Rozdział V - czyli poradnik o leczeniu się z uczuć