Posty

Rozdział XII - czyli Nowy początek

Pewnie jesteś ciekaw czy coś się zmieniło... Tak. Co? Jeżeli chodzi o nią to nic. Może poza tym, że teraz na korytarzu nawet mnie nie zauważa, jedyne co to dostałem SMS na dzień chłopaka :D No cóż. Trzeba iść dalej nie? Zmieniłem pracę, schudłem, wróciłem do mojej byłej. A dalej? Dalej się toczy i się zoboczy ;)

Rozdział XI - czyli zakończenie

No cóż. To już chyba koniec tej historii. Nie odezwała się, ja też się nie odzywam. Chciała się bawić to niech się bawi. Mi to wyszło chyba nawet na dobre. Żeby nie myśleć o niej zacząłem robić różne nowości przy samochodzie. Kosztowne, ale przy okazji zrzuciłem 10 kg. Jeszcze drugie tyle chcę zrzucić. Najlepiej do października. Właściwie zostały mi 2 miesiące. Może się uda. Za jakiś czas może napiszę co u mnie, ale póki co żegnaj czytelniku. Dzięki za to, że byłeś ze mną do końca.

Rozdział X - czyli bez zmian

Od ostatniego wpisu brak zmian. Wczoraj miała urodziny. Nie odezwałem się. Nie złożyłem życzeń. Nie chcę nawiązywać kontaktu żeby nie przywiązywać się. Ciężko o niej zapomnieć. No cóż. Chciałbym żeby ona się odezwała. Znaczyłoby to, że jej choć trochę zależy. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Są 2 terminy kiedy może się odezwać. W tym tygodniu co nadchodzi (w weekend jedziemy na studia) lub 29 czerwca. Mam wtedy urodziny. No cóż. Ta historia dobiega końca. Czy to ostatni wpis? Bardzo prawdopodobne. Może co jakiś czas napiszę coś gościnnie. Jeżeli nie, to żegnaj drogi czytelniku. Nie popełniaj moich błędów. Nie zakochuj się. Niech Ci nie zależy. Ktoś mądry powiedział kiedyś: W związku wygrywa ten, komu mni...

Rozdział IX - czyli j***ć życie

Było fajnie. Dziś musiałem załatwić coś na uczelni, w prawdzie mogłem zrobić to mailem ale dawno jej nie widziałem. Chciałem po prostu ją zobaczyć, porozmawiać. I krótko zwięźle i na temat "tylko koledzy". A jeszcze wcześniej, że jednak weekend będzie w pracy. Dość. Dość. Dość. Nigdy więcej się nie zakocham. Skąd wiem, że to się stało? Odezwała się do mnie ex, ta z którą byłem przez tyle czasu. Nie poczułem nic jak się odezwała. Miałem wyje***e na nią tym razem. Inne dziewczyny też na mnie nie działają. No cóż. Trzeba tym razem już całkiem odpuścić. Zbliżają się wakacje. Może dzięki temu nie będę jej spotykał, może mi jakimś cudem minie. Oby. Bóg zabrał do siebie Wodeckiego. Nie m...

Rozdział VIII - czyli przerwa i plany

Cześć. Dawno nic nie pisałem. Minął tydzień. Co się zmieniło? Może zacznijmy od tego, że dziś jest poniedziałek. W środę jechałem do Poznania żeby coś załatwić. W drodze dostałem info z face, że eTrapez, który nauczył więcej studentów niż polskie uczelnie zrobił promocję na wszystkie swoje kursy. Przypomniało mi się, że ona kiedyś mówiła, że kupiłaby je, ale są strasznie drogie. Postanowiłem dać jej znać. Zadzwoniłem. Raz. Drugi. Cisza. Napisałem jej dość długą wiadomość. Można powiedzieć, że z dużymi pretensjami, że jak potrzebuje to wie gdzie szukać, zakończoną informacją, że się w niej więcej niż zauroczyłem. Okazało się, że jest chora i nie może chwilowo m...

Rozdział VII - czyli krótkie podsumowanie weekendu

Wczoraj dużo myślałem kierując. Postanowiłem poprosić ją o krótkie spotkanie. Do dziś nie uzyskałem odpowiedzi. Tzn. Odpowiedź była poza tematem i do teraz cisza. Mam już dość tego wszystkiego. Czemu musiałem coś poczuć? Po cholerę? Nie miałbym nic przeciwko jakbym zniknął, zasnął i się nie obudził. Cokolwiek byle utracić świadomość. Świadomość to największy dar, a zarazem przekleństwo ludzkości. Czy naprawdę tak wiele chcę od życia? Być z kobietą, którą kocham, która odda to uczucie, mieć z nią kiedyś dzieci, może psa. Jasne, fajnie byłoby być bogatym, ale nie jest to dla mnie ważne. W piątek wysłałem CV do firmy w Poznaniu. Wczoraj do mnie dzwonili. Coraz poważniej zaczynam myśleć o przeniesieniu się...

Rozdział VI - czyli piątek

Witaj ponownie czytelniku. Już piątek. Wszystko mnie denerwuje. To wszystko od czasu pamiętnego poniedziałku. Nadal przypomina mi się Kinga. Co kilkanaście minut przypomina mi się ona. Nie potrafię przestać myśleć. Powoli zaczynam mieć dość tego wszystkiego. Czasami chciałbym przestać istnieć. Po prostu zniknąć.